gdańsk_pomorskieeu_logo

Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła – mówi przysłowie. Prawdziwego, drożdżowego, rumianego pączka, smażonego w głębokim tłuszczu, nadzianego konfiturą, marmoladą, kremem budyniowym z adwokatem tego dnia powinien zjeść każdy. Tydzień później rozpoczyna się już Wielki Post.

Tłusty czwartek to ostatni czwartek przed Wielkim Postem, znany także jako zapusty (ostatni tydzień karnawału, trwający od tłustego czwartku do wtorkowego śledzika). Karnawał kończy się śledzikiem, w Środę Popielcowągłowy zostają posypane popiołem i nastaje Wielki Post, podczas którego należy zachowywać wstrzemięźliwość. Jednakże ostatnie dni karnawału powinny upływać na hucznych zabawach.
W tłusty czwartek królują pączki (kaszubskie purcle) i faworki (kociewskie grochowinki). Tego dnia lepiej nie liczyć kalorii (przeciętny pączek bez słodkich dodatków to ok. 250 kcal, z lukrem i nadzieniem to już 350 kcal), tylko oddać się przyjemności słodkiego obżarstwa i mieć jedynie problem z dokonywaniem wyborów – oblany lukrem czy posypany cukrem pudrem, z marmoladą czy z kremem budyniowym?
Na jednego Polaka (wliczając noworodki i niemowlęta) statystycznie przypada ok. 2,5 pączka – w tym dniu cukiernicy smażą ich prawie 100 mln sztuk. Należy zjeść chociaż jednego pączka, bo jeśli ktoś w tłusty czwartek nie zje ani jednego, to nie będzie mu się w życiu wiodło.
Zwyczaj świętowania tłustego czwartku sięga średniowiecza. Pierwsze pączki znacznie różniły się od dzisiejszych. Były robione z chlebowego ciasta, nadziewano je słoniną i smażono w smalcu. Podawano z tłustym mięsiwem, suto wszystko popijając wódką. Na słodko zaczęły być serwowane w tłusty czwartek w XVI wieku, kiedy pojawiły się słodkie racuchy, pampuchy i bliny.
Na Kaszubach dawniej w zapusty piekło się placki, czyli plińce. Nawet najbiedniejsi jedli w tym dniu mięso, bo zgodnie z przysłowiem „Chto w zapustë nie je miasa, tego mëgi
[komary] ob lato zjedzą”. Tańczy się też bez umiaru, wszak „Chto w zapuste nie tańczy, temu len nie rosce”.
W ten jeden dzień w roku, pączkowe obżarstwo uchodzi wszystkim na sucho. Obok złocistych pączusiów, na stołach królują też faworki, zwane chrustami, chruścikami i grochowinkami. To również bomby energetyczne, ale za to jak smakują! I są robione głównie w karnawale.
W dzisiejszych zabieganych, zapracowanych czasach najwygodniej i najłatwiej kupić pączki i faworki w cukierni. Jednakże może warto pokusić się o własnoręczne wykonanie przysmaków kończących czas zabaw i uciech karnawałowych? Może będzie to wspólna zabawa i radość dużych i małych członków rodziny, skupionych wokół stolnicy, na której będą rosły słodkie pączki. Dzieci zapewne z wielką ochotą pomogą wyrabiać ciasto, formować kulki czy wycinać róże karnawałowe. Dla odważnych – kilka sprawdzonych i smacznych przepisów.